Fiat 126 LPT – Lekki Pojazd Terenowy | Taka historia
0 Flares 0 Flares ×

W latach siedemdziesiątych Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej skonstruował „Lekki Pojazd Terenowy”. Całość oparta była na podzespołach pochodzących z poczciwego i na swój sposób niezawodnego Maluszka. Dlaczego projekt zakończył się fiaskiem i ile zachowało się do dzisiaj egzemplarzy? 

Polska Myśl Techniczna nie znała ograniczeń. Tak było kiedyś… Niestety większość naszych przełomowych konstrukcji stoi teraz w halach muzealnych będąc pomnikiem niewykorzystanych okazji i straconych szans. Jednym z przykładów, które potwierdzają, że „Polak potrafi” jest pojazd terenowy LPT powstały w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Polska armia pozazdrościła innym lekkich pojazdów terenowych i zleciła skonstruowanie niewielkiego pojazdu pomocniczego, którego zadaniem byłoby wsparcie wojska w trudniejszym terenie, w miejscach, gdzie ciężkie i mało zwrotne pojazdy 4×4 nie miałyby szans. Samochód miał służyć głównie do ewakuacji lub transportu amunicji podczas walk. Całość miała być na tyle lekka, aby wojska desantowe mogły jej użyć podczas zrzutów.

Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej bez zwłoki wziął się do pracy. Na czele zespołu konstruktorów stanął prof. Zbigniew Brudziński.

Lekki Pojazd Terenowy Fiat 126p

 

Projekt powstawał od zera. Zgodnie z oficjalnym przekazem nie wzorowano się na innych konstrukcjach. Dodatkową trudnością był brak dostępu do wysokiej klasy podzespołów. Z „braku laku” zdecydowano się na zastosowanie części z poczciwego i nie bardzo militarnego Fiata 126p. Ta odważna decyzja, która miała wpłynąć na redukcję kosztów, w ostateczności pogrążyła ten projekt.

W 1978 roku pojawiła się pierwsza dziesiątka Lekkiego Pojazdu Terenowego. Rozpoczęły się testy. Wszystkie założenia konstrukcyjne zostały spełnione. Pojazd ważył zaledwie 850 kg i można było nim kierować idąc obok, co było ważne podczas transportu rannych z pola walk. Dodatkowo LPT bez problemów pokonywał niewielkie przeszkody wodne. Niestety armia nie była zainteresowana amfibią, a pieniądza na rozwój projektu szybko się skończyły.

Jeden z ocalałych egzemplarzy można obecnie zobaczyć z Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie. Został on nabyty od prywatnego kolekcjonera z Warszawy, który kupił go w 1999 roku od posiadacza z Katowic. Wcześniej był w rękach osoby prywatnej z Iławy. Jeszcze wcześniej LPT należał do Zakładu Środków Inscenizacyjnych przy Przedsiębiorstwie Realizacji Filmów „Zespoły Filmowe” w Warszawie.

Oczywiście konstrukcja LPT nie była bez wad. Samochód miał za słaby silnik (25 KM) i szybko zakopywał się w piaszczystym terenie stając się łatwym celem dla ostrzeliwującego go wroga. Zastosowanie innego silnika wiązało się niestety z kosztownymi zmianami w projekcie.

Niestety podczas prac na tym projektem zespół nie miał dostępu do praktycznie żadnych części. Można śmiało powiedzieć, że montowali to, co było na rynku. Również armia nie wspierała tego projektu jak należy. Lekki Pojazd Terenowy nie był być może udaną konstrukcją, ale przy odrobinie zaangażowania można było go dopracować. Niestety nikt nie dał mu szansy, a prace przerwano na zbyt wczesnym etapie. 

Ciekawostki

  • wieść niesie, że z dziesięciu sztuk przetrwało zaledwie dwie
  • jeden z egzemplarzy można dzisiaj zobaczyć z Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie
  • samochód wystąpił w filmie „Pan Samochodzik i niesamowity dwór” oraz „Latające Machiny kontra Pan samochodzik”
The following two tabs change content below.
Prywatnie wielki miłośnik czterech kółek, ale pojadę również na dwóch lub trzech. Uważam, że nie ma brzydkich i złych samochodów, ale życie jest zbyt krótkie, by jeździć nudnymi modelami.

7 Comments

  1. Marek C

    Wspaniałe. Mili Państwo, nasza kochana armia zawsze hołdowała teorii ,, kupą mości Panowie „.

    W kwestii techniki, modernizacji i unowocześnienia, mamy niestety do czynienia z decydentami, których już Stefan Kisielewski opisał jako ,, Leśne Dziadki”
    .
    Pozdrawiam czytających i zapraszam na swojego bloga JaPesel

  2. ~Tata Szymona

    Niestety – przepraszam – szlag mnie jasny trafia i serce pęka, gdy czytam i słyszę o polskiej motoryzacji. Pojazd, jaki opisujesz jest jednym z wielu przykładów takich straconych szans. Boli to bardzo, bo mieliśmy mnóstwo świetnych pomysłów, które mogłyby się stać światowymi hitami, gdyby nie zbiegi okoliczności, zwykły pech czy też niechęć władzy. Nie tylko Fiat 126 LPT, nie tylko sportowa Syrena, ale na przykład Beskid – pojazd, który miałem okazję widzieć wielokrotnie na oczy to same stracone szanse. Mogliśmy mieć coś własnego a wyszło… chciałoby się napisać „jak zawsze”. Smutne to, że nie umiemy wykorzystać pomysłów i „nasze”, polskie pomysły, zwłaszcza w zakresie dawnej motoryzacji były tak dławione…

  3. Anonim

    Samochód miał za słaby silnik (25 KM) i szybko zakopywał się w piaszczystym terenie stając się łatwym celem dla ostrzeliwującego go wroga. Zastosowanie innego silnika wiązało się niestety z kosztownymi zmianami w projekcie.

Odpowiedz na „~Nie jestem PrawicowyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>