36 lat minęło, czyli wszystkie samochody Reja
0 Flares 0 Flares ×

W 1979 roku pojawiła się na rynku trzecia odsłona Forda Mustanga, Talbot Horizon otrzymał tytuł Car Of The Year, a amerykański astronauta w reklamie Chryslera recytował zdanie „I’m Neil Armstrong. I’ve walked on the moon so I know lots about cars”. W tym czasie na ekranach kin pojawił się Mad Max, a 10 czerwca pojawiłem się ja…

Podwórkowe role były proste jak czasy w których dorastaliśmy. Janek Kos mógł być tylko jeden. Pozostałym niestety przypadało wcielenie się w Olgierda, Gustlika lub Griegorija, a i to nie było złe bo należy pamiętać iż w kolejce do obsadzenia pozostawał jeszcze Szarik, Czereśniak i… Lidka. Tak zmontowana załoga „Rudego” ruszała w bój, aby po raz kolejny – zgodnie z „historyczną” prawdą – zdobyć Berlin i pogonić Szkopa…

…tymczasem ja swoim wyimaginowanym Interceptorem nawijałem na koła kolejne kilometry osiedlowego asfaltu. Tak się bowiem zdarzyło, że przerobiony Falcon i T34 pojawiły się w moim życiu w tym samym czasie, a młode me serce bez namysłu wybrało australijskiego potwora.

Z małego wariata, który zamiast dzielnej drużyny Janka Kosa wybiera australijskiego straceńca szalejącego po piaszczystych bezdrożach 600- konnym Falconem uzbrojonym w świszczącą mechaniczną sprężarkę może wyrosnąć tylko większy wariat. Wyreżyserowany przez George’a Millera niskobudżetowy obraz rozsławił australijskie kino, zapoczątkował modę na postapokaliptyczne sci-fi, wystrzelił Mela Gibsona prosto do Hollywood, a mnie wmontował w szalony świat etyliny. 

Próbowałem kiedyś policzyć ile kilometrów udało mi się przejechać w ciągu tych 37 lat… Udało mi się z grubsza oszacować ostatnie siedem lat i skończyłem rachować na 650 tys. km. Nie mnie oceniać czy to dużo. Niemniej jestem dumny z niemal każdego pokonanego kilometra, no może po za tym odcinkiem, gdzie moją beżową Tavrią lekko skasowałem tył Fiata 126p.

Miałem okazję posiadać w swoim życiu kilka fajnych samochodów. W myśl zasady „życie jest za krótkie, żeby jeździć nudnymi samochodami”. Z każdym z nich wiąże się ciekawa historia, każdy z nich szybko stawał się częścią rodziny. Z każdym z nich ciężko było mi się rozstawać…

Fiat 127

fiat-127-2

Pierwszy samochód, który prowadziłem. Miałem wtedy pewnie kilka lat, ale pamiętam wszystko dokładnie. Oczywiście całe to moje „prowadzenie” odbywało się na kolanach mojego ojca. Całkiem nieźle szło mi na prostej, ale wyłożyłem się na pierwszym zakręcie – czyli jakieś 3 metry od startu. Na szczęście mój rodziciel wykazał się lepszym refleksem niż ja i zatrzymaliśmy się kilka centymetrów od drewnianego płota naszego sąsiada.

Citroen CX 2500TD

citroen-cx-07

Pomimo miliona wad uważam, że był to najlepszy samochód jaki miałem. Istny krążownik, który dzięki hydropneumatycznemu zawieszeniu przemierzał nasze dalekie od doskonałości drogi z lekkością baletnicy. Do tej pory pamiętam jego kanapowe fotele i niemałe zaskoczenie, gdy pęknięty wężyk układu hydropneumautycznego spowodował, że mogłem albo tylko skręcać, albo tylko hamować. Samochód trafił do kolejnego właściciela, który tydzień później skasował go najeżdżając na Fiata Cinquecento.

ZAZ Tavria

http://www.autogaleria.hu -

Jeżeli jakimś cudem znacie niesamowite i nieprawdopodobne historie związane z tym samochodem mogę Was zapewnić, że w 99 proc. są one prawdziwe. Ten Ukraiński wynalazek, wyprodukowany na Zaporożu miał własną osobowość i charakter czerwonego Plymoutha Fury znanego z ekranizacji książki pt. „Christine”, z tą różnicą, że mój był BE-żowy… lub jak mówili niektórzy „kawa z mlekiem, więcej mleka”. W pewnym momencie odmówił posłuszeństwa umierając śmiercią naturalną.

 

Opel Omega 2.0

opel-omega-a-caravan

Rok w którym się pojawił stanął pod znakiem tylnonapędowego kombi. Co można o nim powiedzieć? Być może nie było w nim ani odrobinę finezji, a w przy Citroenie CX wyglądał marnie, ale był duży, miał dwulitrowy 115- konny silnik (istne szaleństwo dla 20- latka)… i koszmarnie rdzewiał. Potem kolega kupił sobie dokładnie takiego samego, ale z 200- konnym silnikiem, a w moim pękła głowica. Zapewne z zazdrości.

Fiat Seicento 0,9

Fiat-Seicento-Poland-1999b

Długo nieodżałowany. Pożegnany łzami – oczywiście męskimi. W kolorze zielono-zielonym, w podwójnym malowaniu, w wersji Brush. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów i bagażnika, w którym ledwo mieściła się apteczka, samochód przeprowadził mnie i moją Przyszłą Żonę do Krakowa.

Hyundai Getz

hyundai_getz_2002

Czerwone, a więc najszybsze z listy. Koreański produkt, którego konstrukcja była tak doskonała, jak nudna. Pomimo tego uważam (i chyba nie jestem w tym odosobniony), że Gacek jest jednym z najbardziej udanych modeli, jakie można było nabyć za przyzwoite pieniądze. Wydaje się, że był praktycznie niezniszczalny. Przestał rok na parkingu. Zapomniany i opuszczony. Po decyzji, że jednak go sprzedajemy wystarczyło założyć mu nowy akumulator. Odpalił zręcznie i bez problemów. Jeździ do tej pory, a jego właściciel nadal się do mnie odzywa. PS – nadal mam drugi komplet kluczyków, bo jeszcze nie zdecydowałem, czy oddałem go w 100 proc. :)

Chrysler Vision 3.0 V6

2012-04-28 17.42.53

Mój pierwszy amcar. Poszukiwany przez długie tygodnie. Znaleziony w komisie na drugim końcu Polski Południowej. Pojechaliśmy po niego razem Z Najlepszą Z Żon tocząc się 15 km/h transportem publicznym zwanym również PKP. Dlaczego akurat ten model? Eagle (Chrysler) Vision bazuje na koncepcie Portofino zaprojektowanym przez Lamborghini. Amerykanie, którzy byli właścicielami tej włoskiej firmy postanowili zaadaptować projekt i tak powstał Vision. Potem pojawił się model 300M, następnie 300C, który stał się Lancią Thesis. W swoim czasie miałem plan „zdobycia” całej linii modelowej… Obecnie Vision znalazł się w strefie #niesprzedambederobił

Chrysler PT Cruiser 2.4

10930882_10204272537998228_8267692164633983388_n

Przyznam się od razu. Miał być Golf, ale moja Żona Ukochana tak długo się ze mnie nabijała, że i ja zrozumiałem swój błąd. Poszukiwania były długie, bo i założenia były nie do ruszenia. Po pierwsza miała to być wersja z silnikiem 2.4. Po drugie z automatem. Po trzecie w odmianie na Stany Zjednoczone (taka fanaberia). Auto znalazłem w Gdańsku. W kolorze White Vanilla (nie kremowy jak niektórzy śmią myśleć!). Sama konstrukcja jest idealnie zrównoważona – nie skręca i nie hamuje, ale nie jest to problemem bo również nie przyspiesza. Do tego jego zwrotność na parkingu jest porównywalna ze zwrotnością pijanej góry lodowej. Jednym słowem jest idealny.

C.D.N!!!

IMG_20150509_080610

Koleżanka z pracy. Ta która jest prawie właścicielką mojego Hyundaia Getza (wiem, wiem – umowa sprzedaży mówi coś innego) powiedziała mi ostatnio, że musi kupić sobie drugi samochód. Pewnie też Getza. Strasznie monotematycznie – zauważyłem. Ale z drugiej strony co ja tam wiem…

Jak mówi moja Ukochana Żona odwrócił mi się licznik na 37. Tego nawet najlepszy Mirek Handlarz nie będzie w stanie skręcić… To sporo przejechanych kilometrów, wiele zakrętów, ale jeszcze więcej prostych odcinków. Pozostając jeszcze przez chwilę z nomenklaturze samochodowej: z dobrym co-driverem nie ma trudnych zakrętów. Dorotko Moja Żono – DZIĘKUJĘ!

 

The following two tabs change content below.
Prywatnie wielki miłośnik czterech kółek, ale pojadę również na dwóch lub trzech. Uważam, że nie ma brzydkich i złych samochodów, ale życie jest zbyt krótkie, by jeździć nudnymi modelami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>