Ford Mustang – musle car za 148 tys. zł
0 Flares 0 Flares ×

Na ten dzień czekałem od września 2012 roku, czyli od momentu w którym Ford oficjalnie zapowiedział wprowadzenie Mustanga do sprzedaży w Europie. Jazdy testowe tym jednym z najbardziej legendarnych modeli na świecie odbyły się w okolicach Monachium.

Dokładnie po dwóch latach i ośmiu miesiącach czekania zasiadłem za kierownicą nowego Mustanga. Pogoda mi sprzyjała. Na niemieckim niebie dominowały promienie słońca, które kontrastowały z czerwienią muscle cara o niedwuznacznej nazwie Race Red. Skryty pod maską 5- litrowy potwór zaczyna bulgotać na wolnych obrotach. Płynąca w układzie krwionośnym etylina dostarcza energii potrzebnej do wykarmienia 421 koni mechanicznych. Po dwóch latach i ośmiu miesiącach czekania rozpoczynam pierwszą jazdę próbną nowym Mustangiem. Jak sprawuje się samochód, który jeszcze zanim pojawił się w oficjalnej sprzedaży został okrzyknięty przez anglików „najbardziej pożądanym modelem”?

Kontrowersyjny silnik, czyli Eco Boost w dzikim Mustangu

Oczywiście najwięcej kontrowersji wywołał silnik nowego Mustanga. Podstawowa jednostka dysponuje bowiem pojemnością na poziomie 2,3 litra i na pierwszy rzut oka nie przystaje do rangi modelu. Zyskuje natomiast przy bliższym poznaniu. Moc na poziomie 317 KM i 434 Nm zapewniają świetne osiągi. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje zaledwie 5,8 sekundy, a to zaledwie o sekundę wolniej niż oferuje nowy Mustang z 5- litrowym V8 o mocy 421 KM.

IMG_1394

Średnie spalanie przy normalnej jeździe wahało się pomiędzy 9,3 – 11,5 litra na 100 km. Jeżeli zdecydujecie się na V8 to spodziewajcie się spalania na poziomie około 13 – 16 litrów na każde 100 km. Początkowo miałem pewne obiekcje, bo „mały” silnik nie do końca współgrał mi z amerykańskim musle carem, ale już po chwili odkryłem jego wszystkie talenty i zaczął mi autentycznie sprawiać frajdę z jazdy. Oczywiście w niczym nie ma szans w przebiciu V8, ale stanowi bardzo dobre uzupełnienie oferty dla tych, którzy nie potrzebują niczego udowadniać, a z drugiej strony 317 KM potrafi sponiewierać na zakrętach co bardziej nieostrożnego kierowcę.

Jeżeli natomiast nadal narzekacie, że prawdziwy musle car nie powinien mieć takiego silnika, to Mustang nie jest jedynym modelem „zza wielkiej wody”, który padł ofiarą downsizingu. Jego główny konkurent Chevrolet Camaro oferuje w podstawie 2- litrowy motor o mocy 275 KM. „Wind of change” – jak śpiewali Scorpions.

Wnętrze przygotowane dla europejczyków

Trzeba uczciwie przyznać, że nowy Mustang nie należy do najdroższych. Za przyjemność posiadania kultowego wozu trzeba zapłacić 148 tys. zł. W podobnej cenie oferowany jest… Golf R dysponujący jednak mniejszą mocą (300 KM). Natomiast Audi TT z dwylitrowym benzyniakiem zostało wyceniona na 310 tys. zł. Nieco tańsze jest BMW Z4 o mocy 306 KM, które kosztuje 233 tys. zł.

IMG_1593

Taka cena nie bierze się oczywiście znikąd. I tak na przykład we wnętrzu nowego Mustanga, które pomimo że zostało zaprojektowane i wykonane z dbałością o detale, dominuje plastik. Na szczęście jest on dobrej jakości, nawet nieco lepszej niż w europejskich modelach kompaktowych.

Na szczególne oklaski zasługują kubełkowe fotele przygotowane przez Recaro. Miejsce na tylnej kanapie jest mono symboliczne. Jedyna uwaga należy się skórzanej tapicerce. Jest nieco zbyt twarda, przez co nieprzyjemna w dotyku. Bagażnik oferuje 408 litrów, co pozwala na bezproblemowe przewiezienie dwóch dużych walizek.

IMG_1729

Za kołem kierownicy umieszczono masywne tuby obrotomierza i prędkościomierza. Ten pierwszy oznaczony został sentencją „revolutions per minute”, ten drugi „ground speed”. Natomiast panel centralny jest estetyczny i funkcjonalny – zaprojektowany niemal według niemieckiego porządku, ale z mocnymi nawiązaniami do tradycji lotniczych. Na jego dolnej strefie znajdują się bowiem przełączniki wykonane na wzór tych, które można znaleźć w samolotach.

Nie hamuje i nie skręca?

Istnieje ogólne przekonanie, że samochody amerykańskie nie hamują i nie skręcają. Generalnie nadają się do jazdy na wprost. Najlepiej od świateł do kolejnych świateł. Najnowsze działo Forda całkowicie temu zaprzecza. Zawieszenie zaskakująco dobrze komunikuje się z kierowcą, rewelacyjnie radzi sobie w szybkich i ciasnych zakrętach, a układ hamulcowy zachowuje się lepiej niż w niektórych japońskich lub europejskich modelach.

Nowy Ford Mustang atakuje rynek nie tylko swoją legendą, ale również ceną. W kontekście takich modeli zwykło się mówić, że płaci się za legendę, a samochód dostaje się gratis. W tym przypadku relacja ceny do historii wydaje się bardziej niż korzystna.

The following two tabs change content below.
Prywatnie wielki miłośnik czterech kółek, ale pojadę również na dwóch lub trzech. Uważam, że nie ma brzydkich i złych samochodów, ale życie jest zbyt krótkie, by jeździć nudnymi modelami.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>