Chciał stworzyć najbezpieczniejszy samochód świata. Co poszło nie tak?
0 Flares 0 Flares ×

Opętanie przejawia się w różny sposób. Jedni potrafią obracać głową wokół własnej osi inni lewitują wydając z siebie odgłosy tysiąca dusz. Walter C. Jerome był człowiekiem, którego opętała misja stworzenia najbardziej bezpiecznego samochodu na świecie. Coś jednak poszło nie tak…

Jaka marka samochodów kojarzy się z bezpieczeństwem? Odpowiedzieliście Volvo? Przepustkę do takiego skojarzenia zapewniło temu producentowi wprowadzenie w 1959 roku trzypunktowych pasów bezpieczeństwa i chociaż obecnie byle auto z Chin (vide Qoros 3) potrafi zdobyć pięć gwiazdek w testach NCAP szybciej, niż Magda Gessler jedną w przewodniku Michelin, to wynalazek ten zapewnił tej – nomen omen – już chińskiej marce dożywotnie miejsce w panteonie producentów, których samochody są najbezpieczniejsze.

Gdyby Walter C. Jerome przewidział, że wystarczy kierowcę i pasażerów mocno przywiązać do samochodu pasami, losy jego wynalazku mogły potoczyć się nieco inaczej. Z drugiej jednak strony ludzkość nie miałaby szansy na stanie się świadkiem powstania czegoś tak niesamowitego i oderwanego od schematu myślenia.

Clipboard02

Sir ViVal zaprojektowany przez Waltera C. Jerome jest prawdopodobnie najbardziej groteskowym modelem, wśród wszystkich kiedykolwiek powstałych pojazdów, a wliczam w ten zbiór także dziwadło, którym poruszał się Arnold Schwarzenegger aka Mr Freeze w filmie „Batman i Robin”.

Samochód miał nawet to szczęście, że pojawił się na okładce poczytnego pisma Mechanix Illustrated, a dziennikarze zapowiedzieli jego premierę, jako „ostatnie słowo w dziedzinie bezpieczeństwa” z wielkim znakiem zapytania na końcu.

Konstruktor podzielił samochód na dwie wyraźne części, które same w sobie mogą stanowić osobne pojazdy, w nadziei, że przy czołowym zderzeniu przedni zestaw pochłonie siłę uderzenia, pozostawiając kabinę pasażerską zupełnie nietkniętą.

Clipboard03

Tylna część została zbudowana z przerobionego Hudson’a z 1948 roku, a na szczycie pojawiła się wieżyczka, we wnętrzu której siedział kierowca. To ciekawe rozwiązanie (aż dziwne, że się nie przyjęło) zapewniało prowadzącemu maksimum widoczności w zakresie 360 stopni.

Nadwozie było chronione przez gumowe zderzaki zamontowane naokoło.

Pomimo swojej, delikatnie mówiąc, niekonwencjonalnej dwuczęściowej konstrukcji miał kosztować stosunkowo niewiele bo 10 tys. dolarów. Dla przykładu Cadillac Series 62 był wyceniany w tym czasie na 5 tys. dolarów – ale miał tylko jedno nadwozie!

Postarajmy się na chwilę zignorować jego wygląd. Patrząc z czysto praktycznego punktu widzenia samochód miał kilka ciekawych rozwiązań. Centralnie położona pozycja kierowcy wydaje się całkiem przyzwoitą propozycją. Jak pokazała historia z podobnego rozwiązania skorzystali twórcy McLarena F1.

Clipboard05

Konstrukcja kopuły w której znajdowała się głowa kierowcy była pozbawiona tradycyjnych wycieraczek. Gdy padał deszcz konstrukcja obracała się wokół własnej osi na bieżąco się oczyszczając! Szalone, czy genialne?

Konstruktor starał się zainteresować swoim projektem producentów, ale bez skutku. Samochód, pomimo swojej brzydoty i braku inwestora, przeżył swojego twórcę. Wieść głosi, że obecnie znajduje się w rękach właściciela salonu samochodowego.

The following two tabs change content below.
Prywatnie wielki miłośnik czterech kółek, ale pojadę również na dwóch lub trzech. Uważam, że nie ma brzydkich i złych samochodów, ale życie jest zbyt krótkie, by jeździć nudnymi modelami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>